| Top Typer Pazdziernik 2026 |
|
|
|
|
|
| Mistrzostwa wygrała Hiszpania, ale nie u nas ! |
Mistrzostwa wygrała Hiszpania, ale nie u nas. W naszym powiecie rozgrywki wciąż trwają. Jak na razie prowadzi Homera, ale jej zawodnicy nie mogą być niczego pewni, bo w czołówce jest ścisk. Do rywalizacji o mistrzostwo na pewno włączą się jeszcze drużyny: FHU Marsal, Bieruń Centrum i AKS Kojbud Zdrowia, ale nie jest powiedziane, że ta stawka się nie powiększy. Do końca rozgrywek Powiatowej Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej jeszcze parę miesięcy. Wszystko może się zdarzyć.
Niedziela. Słońce w zenicie, praży. Na jedno z boisk w Bijasowicach zajeżdżają kolejne samochody, z których wysypują się piłkarze. Ktoś wiesza siatki na bramkach, ktoś inny robi linie. W międzyczasie drużyny trenują dośrodkowania, trwają ostatnie konsultacje przed spotkaniem. Przyjeżdża opieka medyczna. Boisko gotowe, ale zanim sędzia zagwiżdże, sprawdzi jeszcze obuwie. Nie wolno grać w metalowych korkach.
Wreszcie jest sygnał. Na gwizdek piłkarze zaczynają wymieniać między sobą piłkę, a kibice otwierają piwo. Gramy po ośmiu, dwa razy po trzydzieści pięć minut.
Prowadzi Homera
W czołówce jest ścisk. Prowadzi Homera z dwudziestoma siedmioma punktami, ale w rywalizacji o mistrzostwo liczą się jeszcze drużyny: FHU Marsal, Bieruń Centrum i AKS Kojbud Zdrowia, które zgromadziły po dwa punkty mniej. Nie jest też powiedziane, że ta stawka się nie powiększy. - Możliwe, że do walki o mistrzostwo włączą się też Kopciowice - twierdzi Waldemar Ciołek, kierownik drużyny Homera. - Są jeszcze drużyny nieobliczalne, jak SMJ Bieruń czy Wzgórze Hołdunów, które mogą sprawić niespodziankę - mówi.
Swoją przygodę z Homera Ciołek zaczął przed pięcioma laty. - Grałem na bramce, jednak kontuzje pozbawiły mnie możliwości gry w piłkę - wspomina. - Jestem po serii ciężkich operacji. Miałem zerwane wiązadła boczne i krzyżowe w kolanie. Najgorszemu wrogowi nie życzę czegoś takiego - ubolewa.
Ciołek za to doskonale spisał się jako trener. Pod jego wodzą Homera od 2005 roku ligę wygrała trzy razy, a raz zajęła trzecie miejsce. - Przykładamy bardzo dużą wagę do każdego meczu i sporo trenujemy, nawet dwa, trzy razy w tygodniu - mówi. - Przede wszystkim systematyczność.
Ciołek zapowiada, że i w tym sezonie nie mają innych planów, niż mistrzostwo. Pokrzyżować je zobowiązuje się Krzysztof Wilk, pomocnik w drużynie Bieruń Centrum. - Mamy niewielką stratę, a przecież w tym sezonie jesteśmy mocni jak nigdy - twierdzi. - Myślę, że się uda.
Nie ma drugiej takiej imprezy !
- Trudno powiedzieć, kiedy to się tak naprawdę zaczęło - mówi organizator ligi, Adam Duczmal. - Wcześniej takie mecze były rozgrywane podczas lokalnych festynów, ale to było takie kiszenie się we własnym sosie - wspomina. - W tej chwili w lidze gra czternaście drużyn, a już docierają do nas sygnały, że w kolejce są następne - wyjaśnia. Duczmal zapowiada, że nie założy spodenek, bo nie ma na to czasu. - No, chyba że ktoś zaproponuje taką kasę, jak w Interze Mediolan - śmieje się dyrektor BOSiR-u.
- Ta impreza w tej chwili żyje własnym życiem. Proszę zajrzeć do Internetu. Na stronie poświęconej lidze są tysiące wpisów, to najlepiej oddaje zaangażowanie - cieszy się Duczmal. Autorem strony internetowej (www.ligapowiatowa.pl) jest Grzegorz Bernaś, gracz drużyny Bieruń Stawy. - W ten sposób łączę dwie pasje. Piłkę nożną i informatykę - mówi. - W każdym zespole gra około dwudziestu zawodników, a to oznacza, że dzięki lidze co tydzień sport uprawia blisko trzysta osób - wylicza Bernaś. - Drugiej takiej imprezy w gminie nie ma.
Bernaś zwraca uwagę na szczególny klimat ligi, wyróżniający ją na tle wszystkich innych. - Nawet sędziowie chwalą nas, że jest najlepsza w okolicy - mówi. Najlepiej wie o tym Michał Antosz, gracz SMJ Bieruń, który ma porównanie. Antosz występuje też w amatorce w Oświęcimiu i w Brzeszczach. - Nie ma drugiej tak zorganizowanej ligi - twierdzi. - W Oświęcimiu na przykład wszystkie mecze rozgrywane są na jednym boisku. U nas każda drużyna ma swoje i swoich kibiców, dzięki czemu można odczuć, kiedy gra się u siebie, a kiedy na wyjeździe - twierdzi.
Facet pokrzyczy, ale to kobieta rozdaje kart(y)ki
Nie we wszystkich ligach sędziują też kobiety.
Dwudziestojednoletnia Sonia Zawisz sędziną postanowiła zostać przy niedzielnym śniadaniu. Tata (gra w Czarnuchowicach) nieśmiało zaproponował mi kurs, no a że interesuję się piłką nożną, to spróbowałam - wspomina. Spróbowała też o rok starsza Sabina Fatyga, ale tutaj wyboru nie było. Miłość do piłki nożnej odziedziczyła po ojcu piłkarzu, aktualnie - trenerze. - Często spotykam się z wyrazami uznania osób, które pamiętają mnie jeszcze jako dziecko, gdy biegałam po szatni - mówi.
Obu się udało i dzisiaj sędziują okręgówkę, rozgrywki kobiet i powiatową ligę amatorską. Pytam, jak radzą sobie z dwudziestoma dwoma facetami na boisku? - Starsi panowie całują mnie w rękę, ale potem nie stosują taryfy ulgowej. Na szczęście mam bardzo silny charakter - o swoim warsztacie mówi Fatyga, nieprzypadkowo studentka pedagogiki i resocjalizacji. - W ferworze walki faceci zwykle rzucają, co im ślina na język przyniesie. Na szczęście hamują się, gdy widzą kobietę. Kiedy zdarza się inaczej, to sięgam po kartki - zdradza Zawisz. Dla Fatygi kartki są smutną ostatecznością, ale czasem trzeba pokazać, kto tu rządzi.
Na boisku jak w życiu.
Liga na żywo na stronie: www.ligapowiatowa.pl
Numer został zamknięty przed siódmą, zaległą rundą rozgrywek (przed spotkaniem Homera - Bieruń Centrum). W kolejnych numerach: tabela, wyniki, relacje.
Moja liga powiatowa:
Michał Antosz, SMJ BIERUŃ
Szczególnie miło wspominam spotkanie z Homera, które wygraliśmy 3:1. Po pierwsze, jako jedyna drużyna w tym sezonie pokonaliśmy Homera, po drugie - strzeliłem gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. To była piękna główka.
Grzegorz Bernaś, BIERUŃ STAWY
Doskonale pamiętam mecz derbowy w sezonie 2006 z drużyną Czarnuchowic. Prowadziliśmy 3:2, a mecz był bardzo zacięty i wyrównany. Nadeszła ostatnia minuta meczu, gdy po naszym błędzie Czarnuchowice wyprowadziły kontrę. Robert Rudnicki znalazł się sam przed naszą pustą bramką, a ja zdecydowałem się na wślizg. Zablokowałem jego strzał, co dało nam wygraną, ale mi - poważną kontuzję.
Autor: Dominik Łaciak Źródło: miesięcznik "KWADRAT"
|
|
| Komentarze |
 |
dnia 23 lipca 2010 21:28
Tylko tak dalyj pany 
Byliśmy,jesteśmy i będziemy najlepsi!!! |
 |
dnia 25 lipca 2010 18:03
Nie ma nigdzie tak zajebistej ligi 
JESTEM ZA A NAWET...PRZECIW |
 |
dnia 26 lipca 2010 22:36

Visca El Barcaaaaa ! |
 |
dnia 17 sierpnia 2010 10:30
Centrum "w tym sezonie jesteśmy mocni jak nigdy" ubaw po pachy  |
 |
dnia 06 września 2010 20:11
Braciszkowie z centrum-ośmieszacie swoją drużyne - brawo 
JESTEM ZA A NAWET...PRZECIW |
|
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
|
|